- Książka El-Haia […] pokazuje jego [tworzenia się mechanizmu zbrodni] clou: może zostać uruchomiony w każdym, jeżeli nie będzie wystarczająco czujny i podda się propagandzie, która w jakiś sposób odpowie na jego braki. Bądźmy czujni.Agnieszka Kostuch, przewodnik-katolicki.pl
- Na pierwszy rzut oka nic tu nie zapowiada wstrząsu. Jest sąd, są dokumenty, jest procedura. Ostatni proces wchodzi w temat powoli, niemal nieśpiesznie, jakby chciał sprawdzić, czy czytelnik potrafi jeszcze usiedzieć w ciszy. Tobias Buck nie opowiada historii ku emocjonalnemu finałowi. Raczej rozkłada ją na czynniki pierwsze i pozwala, by sens narastał stopniowo. Bez presji, bez podnoszenia głosu. Za to z niepokojącą konsekwencją.Agnieszka Cybulska, historykon.pl
- „Ostatni proces” to książka o wyborach moralnych, o systemach, które umożliwiają zło, i o ludziach, którzy decydują się być ich częścią albo nie. O tym, że „tylko wykonywałem rozkazy” nigdy nie było wystarczającą obroną – ale systemowi prawnemu zajęło dekady, żeby to uznać. Lektura dla każdego, kto myśli o odpowiedzialności w strukturach hierarchicznych, o granicach posłuszeństwa i o cenie milczenia.Forcenews, forcenews.pl
- Wciąż pokutuje przekonanie, że kobiety w PRL raczej nie pracowały. Skąd trwałość tego kłamstwa? W pewnym sensie z prasowania. W PRL prowadzenie domu spoczywało w stu procentach na barkach kobiet, a było ono wówczas dużo trudniejsze niż teraz. Gospodarka niedoboru sprawiała, że praktycznie niczego się nie kupowało, ale zdobywało. Kiedy relacjonowano te kłopoty w prasie, a potem w historycznych opracowaniach, pisano, że półtorej godziny w kolejkach spędzały codziennie kobiety – jakby to było oczywiste, że to ich zadanie. Być może nie stały za tym złe intencje, lecz jedynie zła tradycja, ale dla kobiet ważniejsze miało być prasowanie niż pracowanie. A dla państwa istotniejsze było żelazo niż żelazko. Zgaduję, że wielka ranga przemysłu ciężkiego odpowiada za to, że po latach badacze przemysłu lekkiego (jakim tylko z nazwy było włókiennictwo) opowiadają o nim przez pryzmat maszyn, a nie pracownic.Aleksandra Boćkowska, wysokieobcasy.pl
30% rabatu na książki z serii Amerykańskiej!
Z okazji premiery książki Sarah Scoles Zawsze, nigdy (tł. Łukasz Müller) w dniach od 20 do 26 stycznia kupicie wybrane tytuły z serii Amerykańskiej z 30% rabatem. Rabat dotyczy książek papierowych oraz e-booków.Tytuły objęte promocją:Promocja obowiązuje na stronie internetowej i w warszawskiej Księgarni Czarnego w alei Jana Pawła II 45a/56.- Trzewia to obiecujący stylistycznie debiut, po którym ma się ochotę na drugie danie.Agnieszka Warnke, culture.pl
- Trudno o bardziej żarliwą pochwałę opowieści od pojedynku na historie, toczonego na fotelach fryzjerskich przez pana Piotrusia, robotnika z Peruna i pana Andrzeja, nagradzanego literata. Scena jak z Homera, Cervantesa czy Potockiego. Oczywiście w skromniejszym, grochowskim i peerelowskim wydaniu, ale to wciąż złoto, nie tombak.Jarek Szubrycht, wyborcza.pl
- wysokieobcasy.pl
„O pracownicach opowiada badaczka Marta Madejska, autorka książki „Włókniarki" i reportażu „Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji", który właśnie trafił do księgarń. W wielogłosie z tamtych lat Madejska przywołuje petycję, którą w 1991 roku wystosowały do rządu kobiety z Zakładów Przemysłu Jedwabniczego „Pierwsza". „Kobiety w naszym kraju stanowią połowę społeczeństwa. Ich wytrwałość, praca i aspiracje decydowały w poważnym stopniu o jakości i poziomie życia polskich rodzin” – napisały.
No właśnie.
Nadzieja w tym, że z chóru badaczy coraz wyraźniej wyłamują się solistki badaczki. Nie oddadzą już nikomu pracy, ale dla zmiany sposobu myślenia wystarczy, że mocno wybrzmi ich głos.
- Marta Madejska jeszcze raz powraca do tematu przeobrażeń ustrojowych, które podręczniki do historii traktują o wiele bardziej bezdusznie niż reporterzy i autorzy wspomnień. „Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji” to książka pełna ludzkich krzywd, rozczarowań i goryczy, pełna bezradności i niezrozumienia dla tego, co konieczne. I, co ważne, mimo upływu czasu, rozpacz bijąca z niektórych opowieści może być wciąż żywa i bardzo przekonująca dla odbiorców. Bo Marta Madejska, jeśli chce zarejestrować reakcje społeczne i doświadczenia, musi pochylić się nad tym, co spotkało zwykłych ludzi, tych najmniej przygotowanych na zmiany.Izabela Mikrut, tu-czytam.blogspot.com
- Autorka – Marta Madejska w książce próbuje ocalić od zapomnienia złożoną siatkę relacji i wartości. To zostało przerwane po roku 1989. Dla niektórych oznaczało to koniec świata. Znajdziemy tu przypowieści o utracie tego, co w życiu najważniejsze: więzi z innymi ludźmi, zdrowia, poczucia bezpieczeństwa.Katarzyna Żarska, zarska18.blogspot.com
- To opowieść o sentymentalnych i często bolesnych powrotach do wspomnień z dzieciństwa, młodości i rodzinnych stron, analizując złożoną relację między przeszłością a teraźniejszością, klasą społeczną i pamięcią osobistą, charakterystyczną dla jej autobiograficznego stylu.Beata Zatońska, kultura.dziennik.pl
- Zamiast się zastanawiać […] czy reżyser James Vanderbildt nie odpłynął za daleko od faktów, lepiej sięgnąć po reportaż, na podstawie którego powstał film [Norymberga].Mariusz Nowik, „Newsweek Historia”, nr 1/2026 z dn. 1.01.2026
- wdr.de
„Ta książka może być dla czytelnika okazją do rozrachunku z własną migracją, ale i tak jest straconą szansą” – ocenia Adam Gusowski. „Obrywa się w niej wszystkim, ale podoba mi się odwaga krytykowania różnych oblicz współczesnych Niemiec” – dodaje Natalia Prüfer. Polecamy podcast literacki Cosmo.
- Pięć gwiazdek Polityki: Ten monolog fryzjera z Grochowa jest miejską balladą, ukłonem w stronę opowieści Grzesiuka, Wiecha, Marka Nowakowskiego, piosenek Stanisława Staszewskiego. Opowieścią krwawą i śmieszną, i smutną, i chwytającą za gardło. A przede wszystkim świetnie napisaną, w której „latarnie przymykały sodowe oko”.Justyna Sobolewska, polityka.pl
- Właśnie na tym polega czar tekstów Sołtysa: pozornie nieistotne historyjki okazują się idealnie skrojone pod nasze serca. Nie bałamucą intelektu ani nie wzniecają pożaru słusznego oburzenia. Mają za to ostro zakończone szpileczki, które wbijają się pod skórę i tam zostają.Sylwia Chutnik, dziennikliteracki.pl
- Od dawna żadna literatura nie wciągnęła mnie aż tak bardzo. Dawno również żadna nie spowodowała, że przypomniał mi się jakiś zakątek odwiedzany w dzieciństwie. A właśnie to wszystko zdarzyło mi się podczas Monoloku Pawła Sołtysa. Nie raz do niego wrócę, a jeśli jakiś teatr go wystawi, będę na premierze w pierwszym rzędzie. Bo snucie opowieści to dar, który nie może ulec zapomnieniu.Daria Czarnecka, historykon.pl
- mintmagazine.pl/podcast
„Zorientowałem się, że jestem znad morza, gdy wyjechałem. Minęło trochę czasu, napisałem książkę, skonfrontowałem się z paroma opiniami, też z własnymi lękami, i zorientowałem się, że tożsamość lokalna nagle nabrała dla mnie jakiegoś gigantycznego znaczenia. Przestałem się też jej wstydzić” – mówi Patryk Zalaszewski, autor tomu opowiadań Luneta z rybiej głowy, w podcaście magazynu Mint. Zachęcamy do wysłuchania!
- To właśnie dzięki umiejętności uchwycenia niezwykle złożonej, niezależnej od przepływów kapitału dynamiki relacji międzyludzkich autobiograficzna proza Kouchner zyskuje wymiar uniwersalnej opowieści: o systemowym milczeniu, ale też o dojrzewaniu do jego brawurowego przełamania.Aleksandra Kumala, „Nowe Książki”, nr 12/2025 z dn. 1.12.2025
- Polska Agencja Prasowa
„Staram się tak dobierać tematy, by pisać o sprawach, które przekraczają nasze rozumienie; pozostają na obrzeżach naszego świata umysłowego, zdolności rozumienia. A więc piszę też o niejasności i nierozumieniu. Kiedy przychodzi do tych fundamentalnych paradoksów życia, potrzeba nam czegoś innego niż nauka i chłodny racjonalizm, by je sobie wytłumaczyć. Pomaga nam literatura, ta podstarzała, nieco oszalała babcia nauki” – mówi Benjamín Labatut, autor książek Maniak i Straszliwa zieleń, w rozmowie z Polską Agencją Prasową. Zachęcamy do lektury wywiadu!
- Czai się tu tajemnica i mrok, przed którym ogarnia nas lęk, ale też jakiś rodzaj niecierpliwej ekscytacji. Wiemy już, że i my jesteśmy w podróży, nawet jeśli tylko spoglądamy przez okno na równinną nieskończoność. Ile ludzi, tyle okien na równinę, a każda z nich inna, choć na pozór ta sama.Doris, sztukater.pl
30% rabatu na literaturę polską!
Tytuły objęte promocją:Z okazji premiery książki Pawła Sołtysa Monolok w dniach od 13 do 19 lutego kupicie wybraną literaturę polską z 30% rabatem. Rabat dotyczy książek papierowych oraz e-booków.
Promocja obowiązuje na stronie internetowej i w warszawskiej Księgarni Czarnego w alei Jana Pawła II 45a/56.
- „Ziemia jednorożca” jest bardzo obszernym reportażem, opowiadającym o niezłomności Szkotów […] – o ludności, która wielokrotnie przegrywała z największym motorem tego świata: zyskiem.UJOT.FM, ujot.fm
- To książka, która uczy uważności. Uczy, że aby usłyszeć historię, trzeba umieć patrzeć: na kamienie, na mgłę, na zdziczałe kozy, na opustoszałe doliny. I że czasem właśnie w ciszy wyłania się to, co najważniejsze.Magdalena Kurek-Kamińska, gloskultury.pl
- Bukalska zbliża się do Szkocji powoli, nie chce poznać wszystkiego natychmiast, zdaje się mieć świadomość, że dla nawiązania prawdziwej więzi z ludźmi i otoczeniem potrzeba czasu. Wyjątkowo sugestywnie wypada obecne w tle poczucie dotykania tego, co będąc wcześniej obce i nieznane, staje się powoli bliskie. […] A do tego, co ważne, wszystko to opowiadane jest w znakomitym stylu.Bernadetta Darska, bernadettadarska.blogspot.com
- Ta niewielka objętościowo opowieść to wspaniała historia o zwykłym człowieku, który posłusznie znosi to, co zgotował mu los, mimo że ciężar owego bagażu może przytłoczyć. Zwyczajne życie zwyczajnego człowieka, który akceptuje upływ czasu, analizuje przeszłość, sumiennie i ciężko pracuje, pozwalając, by fale nieukojonej tęsknoty go kształtowały. Historia napisana prosto i bez patosu, ale jednocześnie poetycko i z nutą oniryzmu. To była doskonała lektura.Dominika Rygiel, Bookiecik