Z okazji premiery książki Sarah Scoles Zawsze, nigdy (tł. Łukasz Müller) w dniach od 20 do 26 stycznia kupicie wybrane tytuły z serii Amerykańskiej z 30% rabatem. Rabat dotyczy książek papierowych oraz e-booków.Tytuły objęte promocją:Promocja obowiązuje na stronie internetowej i w warszawskiej Księgarni Czarnego w alei Jana Pawła II 45a/56.- culture.pl
O sztuce opowiadania i nadziei na jej powrót, o warszawskich dzielnicach i o tęsknocie za światem bez grodzonych osiedli mówi Paweł Sołtys, autor Monoloku.
- Marta Madejska pisze o stracie. O stratach jakich doznaliśmy w czasie zmian ustroju. Każdy kto przeżył transformację odczuwał coś takiego. Jakiś niekonkretny brak. Madejska dotkliwie go ukonkretnia. Zniknęła kultura. Olbrzymia ilość. I nie była to kultura osobista, kultura plemienna, kultura polityczna, czy z jakimkolwiek przymiotnikiem. To była kultura przez duże K. Taka która tworzy i spaja społeczeństwo pod wspólną flagą, dzięki której istnieją kraje, narody i tożsamość. (…) Ani stare, ani nowe tytuły prasowe nie docierały do miejscowości, gdzie zlikwidowano nierentowne kioski oraz prowadzone w PRL Kluby Prasy i Książki „Ruch” pełniące funkcję lokalnych ośrodków oświatowo-rozrywkowych. W 1972 roku było ich w Polsce 8477, w roku 1989 – 4894, a niedługo potem już ani jednego.Marcin Andrzejewski, facebook.com
rynek-ksiazki.plZ radością dzielimy się informacją o tym, że Anna Bikont została laureatką Nagrody Odette i Leona Chertoków – jury uhonorowało wydany we Francji przekład jej książki Cena. W poszukiwaniu żydowskich dzieci po wojnie. Gratulujemy autorce!
- jedynka.polskieradio.pl
Radośnie informujemy, że w audycji „Cztery pory roku”, aż do końca stycznia - od poniedziałku do piątku, ok. godz. 11.30 - można wysłuchać fragmentów książki Monolok Pawła Sołtysa w artystycznym wykonaniu autora!
- Jakże to w ogóle jest świetnie opowiedziane i mocne językowo, jak zazębiają się i wartko toczą kolejne historie!Tomasz Fiałkowski, tygodnikpowszechny.pl
- Katalońska rzeczywistość przywodzi na myśl tę dobrze nam znaną, skondensowaną magię czeluści literatury iberoamerykańskiej, gdzie ciało i dusza związane są mocnym węzłem rozkoszy i cierpienia, a wokoło krążą duchy zmarłych i te jeszcze nienarodzone, ciekawe przyszłego życia, zaś to, co ma się wydarzyć zostało już dawno zapisane diablim pazurem.Doris, sztukater.pl
- Wciągająca, przewrotna narracja o konstruowaniu tożsamości, biograficznych tropach i poszlakach oraz związkach sztuki i życia. [...] przyjemność lektury płynie ze sposobu, w jaki autorka zaciera granice tego, co prywatne/polityczne, prawdziwe/fikcyjne.Aleksandra Majak, polityka.pl
- „Blisko domu” to przykład tego, jak pisać o twardzielach sentymentalnie i jak zachować sentymentalizm, gdy opisuje się pełne rezygnacji i smutku życie wokół.Jarosław Czechowicz, krytycznymokiem.blogspot.com
- Powieść An Yu [...] to klimatyczne studium wyobcowania.Anna Kiełczewska, „Magazyn Literacki Książki”, nr 12/2025 z dn. 1.12.2025
- Dzięki Labatutowi i jego opisowi wojskowych hangarów, w których ludzie całymi dniami obliczali fragmenty równań i przekazywali dalej, mogłam sama wywnioskować, do czego logarytmy się przydawały w czasach przedkomputerowych. […] I dlatego z całej siły kibicuję takiemu pisaniu, w jakimś stopniu odczarowującemu matematykę […].Olga Wróbel, Kurzojady
- Od czego zacząć przygodę z Annie Ernaux? Jako pierwszą lekturę gorąco polecamy „Bliskich”. Trzy krótkie teksty czyta się jak samoświadomy pamiętnik, w którym osobiste przeżycia (śmierć rodziców i siostry) są jednocześnie pretekstem do znacznie szerszych spostrzeżeń. W rezultacie odsłaniają skomplikowaną relację pisarki ze swoim rodowodem, krajem i językiem. Perspektywa mikro nieoczekiwanie przeradza się w obszerną panoramę najnowszej historii Francji, która w późniejszych „Latach” znalazła swoją spektakularną kontynuację.-, Biblioteka Otwarta
- Książka El-Haia […] pokazuje jego [tworzenia się mechanizmu zbrodni] clou: może zostać uruchomiony w każdym, jeżeli nie będzie wystarczająco czujny i podda się propagandzie, która w jakiś sposób odpowie na jego braki. Bądźmy czujni.Agnieszka Kostuch, przewodnik-katolicki.pl
- Na pierwszy rzut oka nic tu nie zapowiada wstrząsu. Jest sąd, są dokumenty, jest procedura. Ostatni proces wchodzi w temat powoli, niemal nieśpiesznie, jakby chciał sprawdzić, czy czytelnik potrafi jeszcze usiedzieć w ciszy. Tobias Buck nie opowiada historii ku emocjonalnemu finałowi. Raczej rozkłada ją na czynniki pierwsze i pozwala, by sens narastał stopniowo. Bez presji, bez podnoszenia głosu. Za to z niepokojącą konsekwencją.Agnieszka Cybulska, historykon.pl
- „Ostatni proces” to książka o wyborach moralnych, o systemach, które umożliwiają zło, i o ludziach, którzy decydują się być ich częścią albo nie. O tym, że „tylko wykonywałem rozkazy” nigdy nie było wystarczającą obroną – ale systemowi prawnemu zajęło dekady, żeby to uznać. Lektura dla każdego, kto myśli o odpowiedzialności w strukturach hierarchicznych, o granicach posłuszeństwa i o cenie milczenia.Forcenews, forcenews.pl
- Wciąż pokutuje przekonanie, że kobiety w PRL raczej nie pracowały. Skąd trwałość tego kłamstwa? W pewnym sensie z prasowania. W PRL prowadzenie domu spoczywało w stu procentach na barkach kobiet, a było ono wówczas dużo trudniejsze niż teraz. Gospodarka niedoboru sprawiała, że praktycznie niczego się nie kupowało, ale zdobywało. Kiedy relacjonowano te kłopoty w prasie, a potem w historycznych opracowaniach, pisano, że półtorej godziny w kolejkach spędzały codziennie kobiety – jakby to było oczywiste, że to ich zadanie. Być może nie stały za tym złe intencje, lecz jedynie zła tradycja, ale dla kobiet ważniejsze miało być prasowanie niż pracowanie. A dla państwa istotniejsze było żelazo niż żelazko. Zgaduję, że wielka ranga przemysłu ciężkiego odpowiada za to, że po latach badacze przemysłu lekkiego (jakim tylko z nazwy było włókiennictwo) opowiadają o nim przez pryzmat maszyn, a nie pracownic.Aleksandra Boćkowska, wysokieobcasy.pl
- Trzewia to obiecujący stylistycznie debiut, po którym ma się ochotę na drugie danie.Agnieszka Warnke, culture.pl
- Trudno o bardziej żarliwą pochwałę opowieści od pojedynku na historie, toczonego na fotelach fryzjerskich przez pana Piotrusia, robotnika z Peruna i pana Andrzeja, nagradzanego literata. Scena jak z Homera, Cervantesa czy Potockiego. Oczywiście w skromniejszym, grochowskim i peerelowskim wydaniu, ale to wciąż złoto, nie tombak.Jarek Szubrycht, wyborcza.pl
- wysokieobcasy.pl
„O pracownicach opowiada badaczka Marta Madejska, autorka książki „Włókniarki" i reportażu „Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji", który właśnie trafił do księgarń. W wielogłosie z tamtych lat Madejska przywołuje petycję, którą w 1991 roku wystosowały do rządu kobiety z Zakładów Przemysłu Jedwabniczego „Pierwsza". „Kobiety w naszym kraju stanowią połowę społeczeństwa. Ich wytrwałość, praca i aspiracje decydowały w poważnym stopniu o jakości i poziomie życia polskich rodzin” – napisały.
No właśnie.
Nadzieja w tym, że z chóru badaczy coraz wyraźniej wyłamują się solistki badaczki. Nie oddadzą już nikomu pracy, ale dla zmiany sposobu myślenia wystarczy, że mocno wybrzmi ich głos.
- Marta Madejska jeszcze raz powraca do tematu przeobrażeń ustrojowych, które podręczniki do historii traktują o wiele bardziej bezdusznie niż reporterzy i autorzy wspomnień. „Ostatni gasi światło. Przypowieści o transformacji” to książka pełna ludzkich krzywd, rozczarowań i goryczy, pełna bezradności i niezrozumienia dla tego, co konieczne. I, co ważne, mimo upływu czasu, rozpacz bijąca z niektórych opowieści może być wciąż żywa i bardzo przekonująca dla odbiorców. Bo Marta Madejska, jeśli chce zarejestrować reakcje społeczne i doświadczenia, musi pochylić się nad tym, co spotkało zwykłych ludzi, tych najmniej przygotowanych na zmiany.Izabela Mikrut, tu-czytam.blogspot.com
- Autorka – Marta Madejska w książce próbuje ocalić od zapomnienia złożoną siatkę relacji i wartości. To zostało przerwane po roku 1989. Dla niektórych oznaczało to koniec świata. Znajdziemy tu przypowieści o utracie tego, co w życiu najważniejsze: więzi z innymi ludźmi, zdrowia, poczucia bezpieczeństwa.Katarzyna Żarska, zarska18.blogspot.com
- To opowieść o sentymentalnych i często bolesnych powrotach do wspomnień z dzieciństwa, młodości i rodzinnych stron, analizując złożoną relację między przeszłością a teraźniejszością, klasą społeczną i pamięcią osobistą, charakterystyczną dla jej autobiograficznego stylu.Beata Zatońska, kultura.dziennik.pl
- Zamiast się zastanawiać […] czy reżyser James Vanderbildt nie odpłynął za daleko od faktów, lepiej sięgnąć po reportaż, na podstawie którego powstał film [Norymberga].Mariusz Nowik, „Newsweek Historia”, nr 1/2026 z dn. 1.01.2026
- wdr.de
„Ta książka może być dla czytelnika okazją do rozrachunku z własną migracją, ale i tak jest straconą szansą” – ocenia Adam Gusowski. „Obrywa się w niej wszystkim, ale podoba mi się odwaga krytykowania różnych oblicz współczesnych Niemiec” – dodaje Natalia Prüfer. Polecamy podcast literacki Cosmo.
- Pięć gwiazdek Polityki: Ten monolog fryzjera z Grochowa jest miejską balladą, ukłonem w stronę opowieści Grzesiuka, Wiecha, Marka Nowakowskiego, piosenek Stanisława Staszewskiego. Opowieścią krwawą i śmieszną, i smutną, i chwytającą za gardło. A przede wszystkim świetnie napisaną, w której „latarnie przymykały sodowe oko”.Justyna Sobolewska, polityka.pl