Mikrotyki
Kup książkę 34,90 zł 29,32 zł wydanie 1・Okładka twarda
Kup ebook 27,90 zł 22,32 zł
MOBI, EPUB
  • Seria wydawnicza: Poza serią
  • Projekt okładki: Fajne Chłopaki
  • Data premiery: 11 października 2017
  • Nazwa wariantu: wydanie 1
  • Rodzaj okładki: twarda
  • Wymiary: 125 mm × 195 mm
  • Liczba stron: 144
  • ISBN: 978-83-8049-586-9
  • Cena okładkowa: 34,90 zł
  • Przeczytaj fragment
Pobierz okładkę

Nagrody

  • Nagroda
    Warszawska Premiera Literacka — książka grudnia 2017 roku
    Paweł Sołtys
    Mikrotyki
  • Nominacja
    Paszporty Polityki 2017
    Paweł Sołtys
    Mikrotyki

Mikrotyki

Data premiery: 11 października 2017

W pewnym mieście po prawej stronie rzeki wciąż stoi bar Stokrotka, w którym profesor Kruk opowiada, jak nokautować tomem Iwaszkiewicza. Anka, uczennica szkoły fryzjerskiej, wciąż żartuje, starając się nie myśleć o  swej twarzy. Nieopodal niedbale oparty o huśtawkę stoi wielki jak hala Marian, co bije swoje kobiety, ma nóż i kij bejsbolowy w bagażniku i wszyscy wiedzą, że lepiej go omijać. W tym mieście wciąż grają Modern Talking, Limahl, Shakin Stevens, Lionel Richie i cała reszta, a chłopaki ćmią sobieki.

Opowiadania Pawła Sołtysa Mikrotyki są raczej krótsze niż dłuższe, w większości realistyczne, sensacji w nich niewiele, trupów kilka, scen erotycznych nie ma prawie wcale. Są jak piosenki z naszej młodości – nie można ich zapomnieć.

  • To są opowiadania niebywale skondensowane, ornamentowane tak wielką liczbą oszałamiających porównań i metafor, że czytać je trzeba bardzo uważnie, napawając się bogactwem językowej wyobraźni Sołtysa. Niewielki rozmiar tej książki jest złudny, bo więcej w niej historii i losów ludzkich niż w siedmioksięgach wielkich klasyków, a same opowiadania opierają się nawet nie tyle na intrydze czy fabule, ile na mgnieniach, błyskach, zbliżeniach, jakby pisarz niemal przytykał obiektyw do bohaterów tych zdjęć. Bo wyobrażałem sobie często w trakcie lektury te krótkie historie jak zdjęcia właśnie, swoiste fotoreportaże, wyciągnięte z pudełka po butach: zdjęcia nie zrobione komórką, ale starym aparatem analogowym, gdzie kolory są wyblakłe, a kształty nieco rozmazane, ale o wiele prawdziwsze niż te z fotografii cyfrowych. Nic dziwnego – ma Sołtys raczej usposobienie poetyckie niż epickie, w tekstach jego piosenek także dochodzimy do prawdy o bohaterach poprzez drobiazg, epizod, prostą historię, a nie przez sceny zbiorowe i wielkie kwantyfikatory. I nie ma tu zaskoczenia, bo "Mikrotyki" podążają śladem piosenek Pablopavo, zawsze przecież skupiających się na szarych bohaterach codzienności, lecz właśnie w tych, dla nas często niezauważalnych ludziach zawiera się opowieść o świecie.
    A prawdziwa historia dzieje się w blokach na Stegnach bądź w kamieniach Grochowa, bohaterami zaś są zwykli ludzie, tworzący historię miasta, choć w drugim planie – Sołtys ma rzadką umiejętność i wrażliwość dostrzegania codzienności i zwykłości. Bo jeśli można w zwykłości zamknąć historię świata, to Sołtys robi właśnie to. Przestrzegam jednak przed odczytywaniem tej książki poprzez filtr nostalgii, tęsknoty za młodością, wspomnienia PRL-u czy jeszcze gorzej: uwznioślania brzydoty – owszem, to kusząca perspektywa, ale błędna. Nie czas i sztafaż są tu najważniejsze, ale ludzie, których pisarz podgląda. Mały realizm? Nie – duża poezja.
    A poza tym z tych kameralnych historii dowiedzieć się można wielkich rzeczy. Z opowiadania o profesorze Kruku, ratującym kobietę przed pijanym chuliganem, można choćby pobrać wiedzę, do czego przydaje się gruby tom opowiadań Iwaszkiewicza i doprawdy – to jest większa pochwała literatury niż wszystkie akcje społeczne promujące czytelnictwo. A życie z grubsza polega na tym, że człowiek podsumowując je, stara się obliczyć, ile razy w ciągu swego ziemskiego trwania był u fryzjera.
    Czytać w skupieniu. Odkładać. Przeżywać i przemyśliwać. Powracać. Czytać kolejne opowiadanie i trawić je powoli, rozglądając się wokół i szukając tego świata, który opisuje Sołtys. Na co dzień go nie widzimy, ale on jest bliżej niż obok; on jest głęboko w nas.

    Krzysztof Varga
  • Te opowiadania są wywoływaniem duchów, wywołują z pamięci postacie i historie, o których nawet nie wiedzieliśmy, że je w sobie mamy.

    Justyna Sobolewska, polityka.pl
  • Czyta się ten osobisty atlas wspomnień, osób i miejsc w cieniu śmierci, zmiany - narkotycznie, poetycko, ale też porządkująco.

    Natalia Fiedorczuk-Cieślak, "Gazeta Wyborcza", DZ./Nr 238 z dn. 12.10.17
  • To już nie jest uliczny poeta Pablopavo, to Paweł Sołtys – pisarz. Pisarz, który w tym samym opowiadaniu potrafi, nie pierwszy raz zresztą w „Mikrotykach” i nie ostatni, odnieść się do okropieństw wojny – tej światowej i tej późniejszej – domowej. Bez zadęcia, polityki historycznej. Używa do tego celu przypowieści o… złodzieju słoniny dla sikorek. Co za wyobraźnia!

    Jerzy Doroszkiewicz, poranny.pl
  • Nic lepszego nie mogło nas spotkać tej jesieni. Czytajcie powoli ballady Sołtysa, drugiej takiej książki długo nie znajdziecie.

  • „Mikrotyki” przypominają trochę „Pozwól rzece płynąć” Michała Cichego – obie książki to zbiory pięknych opowieści o detalach codziennego życia, na które na co dzień nie zwracamy uwagi.

    Marcin Śpiewakowski, naszemiasto.pl, T./Nr 87 z dn. 16.11.17
  • To znakomita lektura, którą najlepiej przyswajać w tramwajach, autobusach i na ławkach, naturalnym środowisku bohaterów „Mikrotyków”. Oddychając tym samym powietrzem, jeszcze bardziej docenimy kunsztowność prozy Sołtysa i jego gawędziarski talent.

    Karol Owczarek, k-mag.pl
  • Nie wiadomo, czy te opowiadania – szybkie jak spust migawki lub dłuższe, jak wywoływanie zdjęć w ciemni – powstawały podobnie do piosenek, ale na pewno zawdzięczają im gęstość, nikt lepiej niż songwriterzy nie wie, jak sensownie kondensować treści, może jeszcze co poniektórzy poeci, no ale w tym konkretnym przypadku to jedna i ta sama osoba.

    Łukasz Grzymisławski, wyborcza.pl
  • W „Mikrotykach” nie ma pogoni za sensacją. Puenty, o i ile w ogóle są, nie przynoszą błyskotliwych obserwacji czy diagnoz na temat współczesnego świata. Sołtys nie stara się też stworzyć wiernego, realistycznego obrazu bocznych warszawskich ulic czy niemodnych barów bez piwa rzemieślniczego w ofercie. Chłonie tę rzeczywistość wszystkimi zmysłami, ale przefiltrowuje ją przez swoją wrażliwość. Daje nam literaturę, która dotyka świata i ma nas zachwycić, choćby na krótką chwilę. Trwającą tyle, co przypadkowe dotknięcie.
    Jeśli ktoś jeszcze tego nie wiedział, to niech się teraz dowie: mamy świetnego pisarza!