[...] autorka bierze nas w rajd po Chorwacji, ale nie tyle wzdłuż i wszerz, tylko w głąb i wstecz. Mowa tu o współczesności, wcale nie tak dziarskiej jak na fotkach z wakacji, bo kraj zbudowany tylko i wyłącznie na przemyśle turystycznym ma swoje słabe strony – obrazki z opustoszałych miasteczek interioru robią wrażenie. Mowa o polityce – no ta to wiadomo, że nigdy nie jest cacy. Ale mowa też o przeszłości, o marszałku Ticie, o wojnie i jej ofiarach, prawdziwych bądź niekoniecznie, o zamiataniu niewygodnych spraw z przeszłości pod dywan, o pamięci. Wreszcie: dużo tu jest o języku i o kulturze.