Dziś wieczorem nie schodźmy na psy
Kup książkę 39,90 zł 33,52 zł wydanie 1・Okładka miękka, foliowana, ze skrzydełkami
  • Seria wydawnicza: Z Domem
  • Tłumaczenie: Dobromiła Jankowska
  • Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
  • Skład: Robert Oleś/d2d.pl
  • Data premiery: 3 kwietnia 2013
  • Nazwa wariantu: wydanie 1
  • Rodzaj okładki: miękka, foliowana, ze skrzydełkami
  • Wymiary: 125 mm × 205 mm
  • Liczba stron: 352
  • ISBN: 978-83-7536-511-5
  • Cena okładkowa: 39,90 zł
  • Przeczytaj fragment
Pobierz okładkę

Dziś wieczorem nie schodźmy na psy
Afrykańskie dzieciństwo

Data premiery: 3 kwietnia 2013

Dziś wieczorem nie schodźmy na psy to porywająca opowieść o dzieciństwie spędzonym w Afryce – zniewalająco pięknym, ale i pełnym grozy, beztroskim, choć czasem bolesnym i trudnym. Alexandra Fuller przenikliwie opisuje tamte niespokojne lata i pękającą „bańkę anglocentryzmu”. Z czułością i humorem opowiada losy swojej rodziny, która mimo niechęci do miejscowej ludności, ciężkich warunków życia i niesprzyjającej fortuny nie wyobrażała sobie życia poza Afryką. Choć jest to wspomnienie niespokojnego życia w miejscu często niegościnnym, Fuller potrafi znaleźć śmiech tam, gdzie nie ma z czego się cieszyć.

Książka jest laureatką Winifred Holtby Memorial Prize 2002, była także nominowana do nagrody za debiut przyznawanej przez dziennik „The Guardian”, w 2002 roku uznana została za jedną z najważniejszych książek roku według dziennika „The New York Times”, a w 2003 zdobyła tytuł Książki Roku w kategorii „Literatura faktu” przyznawany przez Amerykańskie Stowarzyszenie Księgarzy w ramach programu Book Sense.

„To nie jest opowieść polityczna ani historia Imperium Brytyjskiego. To opowieść o tym, jak pewna Afrykanka pogodziła się ze skomplikowaną historią swojej rodziny, to historia miłości do tego kontynentu”.
Alexandra Fuller

  • Narratorka zawiesza postkolonialną poprawność – podobnie zresztą wszelką inną. Zanim w wieku czternastu lat zje pierwszy posiłek w chacie miejscowej rodziny, unika używania tych samych naczyń co Afrykanie. Na pijaną matkę patrzy z zażenowaniem i bezgraniczną miłością. Niemal umierając z powodu biegunki, przysięga nigdy nie opuścić Afryki. Wcześniej podobne opisy surowego, wycieńczającego, niebezpiecznego, wypełnionego pięknem życia farmerów w koloniach znałam tylko z twórczości Doris Lessing. Wydaje się, że Alexandra Fuller w swej autobiografii jeszcze lepiej panuje nad doświadczeniem własnego życia w czasie rozpadu kolonialnego porządku.

    Inga Iwasiów
  • To nie jest książka, którą czyta się tylko raz, lecz opowieść tak piękna, że można się w niej zagłębiać bez końca.

    „Newsweek”
  • W tym wrażliwym, poruszającym, a nawet można powiedzieć, zachwycającym opisie podróży przez dzieciństwo białej Afrykanki obserwujemy narodziny klasyki…

    „Publishers Weekly”
  • Afrykę ukazaną w tej znakomitej książce niełatwo zapomnieć. To kontynent węży, lampartów, malarii i ludzkiego szaleństwa, okrutny, a jednocześnie pulsujący życiem — lecz mimo to, choć może właśnie dlatego, idealny, by tam
    dorastać, przynajmniej wtedy, gdy jest się tak silnym, pełnym pasji, utalentowanym i spostrzegawczym jak Alexandra Fuller.

    „Chicago Tribune”
  • Pasjonujące wspomnienia Fuller pozwalają czytelnikowi zajrzeć w głąb codziennego życia rasistowskiego społeczeństwa w kraju okrutnej polityki, nieznośnego żaru i zapierającego dech w piersiach piękna.

    „The New York Times”
  • Surowa jak niewyprawiona skóra i równie twarda. Wyjątkowo osobisty i bezpośredni charakter tych wspomnień daje im większą siłę, niż mogłyby mieć jakakolwiek socjopolityczna analiza czy interpretacja znawcy.

    „The Boston Globe”
  • Precyzyjny, ostry styl Fuller trzyma czytelnika w skupieniu od pierwszej do ostatniej strony, zmieniając ciekawe życie w literaturę nie do podrobienia. Zawsze szczerze, nigdy krytycznie Fuller kreśli żywy portret swojej matki,
    budując niezwykłe sceny odsłaniające istotę jej charakteru, nie umniejszając jednak jego złożoności.

    „The Miami”
  • Trudno tę książkę odłożyć i trudno o niej zapomnieć. Styl Fuller jest zwięzły, ale opisuje bogaty kalejdoskop dźwięków i zapachów, mozaikę piękna, przyjemności, tajemnic, szaleństw, zepsucia. To rzecz pełna sprzeczności. Wszystko, czego można chcieć od autobiografii.

    „Detroit Free Press”
  • „Dziś wieczorem nie schodzimy na psy” to zapewne najtrudniejsza książka z gatunku „podróżniczych”, jakie zdarzy nam się przeczytać. Przede wszystkim jest to jednak niezastąpione i bogate źródło wiedzy o prawdziwym życiu w Afryce.

  • Niełatwo jest napisać książkę o dzieciństwie spędzonym w rozpadającym się świecie. Jeszcze trudniej jest opowiadać o tym bez odwoływania się o odniesionych krzywd i obwiniania drugiej strony. Alexandrze Fuller udało się jedno i drugie.

  • Fuller potrafiła oddać mentalność jej [Afryki] mieszkańców, czarnych, kolorowych i białych; pokazać, skąd się wziął i na czym naprawdę polega rasizm. Jak człowiek z tego, na kogo go wychowano, może się stać tym, kim jest. Świetna książka, dobrze napisana i przetłumaczona (gratulacje dla tłumaczki). Polecam wszystkim, także miłośnikom beletrystyki.

  • „Dziś wieczorem…” to pozbawione poprawności politycznej, przejmujące mocowanie się z przeszłością. Tą osobistą – pełną rodzinnych tragedii i nieszczęść – i tą powszechną, kolonialną. Fuller bez poczucia winy i patosu opisuje życie białych Afrykanów, przemiany społeczno-polityczne w Afryce i pękającą „bańkę anglocentryzmu”. To raport z czasów gwałtownych przemian, ale przede wszystkim pasjonująca historia rodziny, żyjącej w najpiękniejszym a jednocześnie najstraszniejszym miejscu na ziemi.

  • „Jestem Afrykanką z przypadku, nie z urodzenia. Choć więc dusza, serce i umysł są afrykańskie, zdecydowanie biała skóra wyraźnie nie jest” – pisze Alexandra Fuller. Jej książka nie jest wyznaniem win białego człowieka, nie jest też wyrazem białej wyższości nad rdzennymi mieszkańcami Afryki. Choć dotyka problemu rasizmu i opisuje go, nie jest publicystycznym ani politycznym głosem w debacie. To wciągająca opowieść o dzieciństwie. Takim, jakie było.

    Wojciech Chmielewski, rp.pl
  • „Dziś wieczorem nie schodźmy na psy” to przepięknie napisana historia rodzinna, wciągająca dzięki swojej uczciwości i plastyczności.

  • „Dziś wieczorem nie schodźmy na psy” to na wskroś przejmująca opowieść, w której radosnemu poczuciu wolności towarzyszy ból i wstyd. Fuller nie przemilcza trudnych tematów, w centrum historii stawiając swoją matkę: „wytworną, nieokiełznaną, inteligentną rasistkę, która miała ciężkie życie”.

    Agnieszka Rzonca, „Znak” z dn. 03.03.14
  • Wspomnienia Fuller czyta się jak melodramat, którego bohaterka boleśnie traci wszystko, co darzy wielką miłością: tragicznie zmarłe rodzeństwo, rozsypującą się rodzinę, matkę popadającą w alkoholizm i szaleństwo, a wreszcie kontynent, o którym pisze, że „wziął ją w posiadanie”.