Przy zakupie najnowszego reportażu Dom nad rzeką Loes autorstwa Mateusza Janiszewskiego, otrzymasz rabat 20% na pozostałe książki z serii REPORTAŻ!
Przy zakupie najnowszego reportażu Dom nad rzeką Loes autorstwa Mateusza Janiszewskiego, otrzymasz rabat 20% na pozostałe książki z serii REPORTAŻ!
Mariusz Szczygieł o Antologii 100/XX — wywiad.
Nie mam wątpliwości, że mamy do czynienia z książką absolutnie wyjątkową. Mam nadzieję, że to dopiero początek i że Wioletta jeszcze wiele razy obdaruje czytelników swym talentem.
Realizm jest tu na piedestale – dostajemy opis tak wnikliwy, że, paradoksalnie, aż poetycki i uwznioślający nawet najbardziej pospolite obiekty.
Rzeczywiście udało się reporterce oddać atmosferę i dylematy tamtej rzeczywistości. Czy to wystarczy, by ludzi nie targanego wojnami Zachodu uwrażliwić na to, co dzieje się w innych częściach świata? Nie wiem. Mieszkańcy Sarajewa wielokrotnie zadawali pytania o bierność świata.
To świetna, doskonale napisana i wcale nieoczywista proza.
To opis miasta w rozmaitych jego aspektach, doświadczanego z wielką wrażliwością, wyczuleniem na nieistotne pozornie drobiazgi.
Dobrze pomyślana i napisana książka stawia pytanie, które można chyba uznać za najważniejszą sarajewską lekcję. Demick odrzuca mianowicie obiegową opinię, jakoby oblężenie Sarajewa było elementem wojny etnicznej bądź religijnej.
Michał Cichy: „’ZAWSZE JEST DZISIAJ’ – zaledwie siedemdziesiąt stron, za to tak gęstych, że chciałoby się z nich nieustannie cytować”.
Nie jest to reportaż pisany emocjami, chociaż autor nie ukrywa swojego punktu widzenia i swojej podmiotowości – dowiadujemy się o nim całkiem sporo, a to z kolei uświadamia nam jego perspektywę.
„Czysta biała rasa” to niezwykła historia ludzkich słabości i pragnienia władzy. Westerman z pasją odkrywa kolejne losy lipicańskich koni i zaraża tym czytelnika – niezależnie od jego zainteresowania jeździectwem czy zwierzętami. Wciągający, zachwycający reportaż broni się sam.
W „Obłokobujaniu” jest wszak duch, jest żar, jest siła konfesyjnego wyznania. Niezły zestaw jak na matkę chrzestną punk rocka.
Ostentacyjną manierą tej powieści jest autentyzm – pokażę wam życie bez żadnych upiększeń, siebie też nie będę oszczędzał.
„...będzie gorzej” Jana Pelca to bluzg ekstatyczny i literacko olśniewający, czyniony nie z myślą o zabawie czytelnika, ale zupełnie na serio.
„Czerwony rynek. Na tropie handlarzy organów, złodziei kości, producentów krwi i porywaczy dzieci” Scotta Carneya znosi granice między analizą antropologiczną a reportażem.
Müller przede wszystkim świetne buduje nastrój, jaki towarzyszy codzienności życia pod władzą komunistycznego dyktatora. Narrację tę wypełniają przede wszystkim ludzie, bo to ich indywidualne losy właśnie tworzą ogromy obraz spustoszenia i cierpienia.
Długo wyczekiwana, w nowoczesny sposób zapowiadana na Facebookowym profilu, potrzebna i konieczna, monumentalna, doskonale przygotowana, fascynująca – w końcu ma swoją premierę!
„Między miejscami”, wystrzegając się łatwych ocen, pozwala zrozumieć etniczną, polityczną i religijną złożoność afgańskiego świata, jego sięgającą starożytności historię i wymiar społecznej katastrofy, jaką przyniósł mu XX w.
Jedną z dwóch rzeczy, które ujęły mnie w tej cieniutkiej książeczce, jest to, ile refleksji, ile spostrzeżeń i ile mikroprzygód może przynieść zwykły spacer z psem ulicami miasta. Oczywiście pod warunkiem, że potrafi się patrzeć. Patrzeć i widzieć to, czego szara masa pędząca w ślepym biegu nie zobaczy nigdy.
Przy zakupach powyżej 50 pln otrzymasz rabat 25% na książkę O Chinach Henry’ego Kissingera (tłum. Magdalena Komorowska).
Sztuka Pelca polega bodaj głównie na tym, że niczego nam nie oszczędzając, sprawia, iż wciąż skłonni jesteśmy utrzymywać emocjonalną więź z jego bohaterami i po trosze ich rozumieć, jakkolwiek byłoby to nieoczywiste i nieprzyjemne.
Książka Barbary Demick jest przejmująca. Bardziej niż o wojnie opowiada jednak o zbrodni, bo tego, co się stało w Bośni, nie da się inaczej nazwać.
Grzegorzewska ponownie zabiera mnie w świat, którego przecież już dawno nie ma. Świat, w którym burza oznaczała wyciąganie wtyczek z gniazdek, a niedziela czystą sukienkę i nadzieję na napój w woreczku ze straganu pod kościołem.
Grzegorzewska tworzy świat pełny, zmysłowy, bardzo prawdziwa jest ta dorastająca dziewczynka i inne postaci, podobnie jak odtworzone (czasem z humorem) wiejskie gadanie i zwyczaje. Ale nie spodziewajmy się łatwej nostalgii i katalogu lat 80. ani tym bardziej idealizacji dzieciństwa. Przeciwnie, dorastanie wiąże się z igraniem z czymś groźnym, przed czym trzeba się bronić
Westerman w swoich poszukiwaniach dociera do ludzi żywcem wyjętych z czasów CK monarchii – zderzenie tego zanikającego świata ze współczesnością robi piorunujące wrażenie.