Żeby nie było śladów
Kup książkę 44,90 zł 37,72 zł wydanie 1・Okładka twarda
Kup ebook 34,90 zł 27,92 zł
MOBI, EPUB
  • Seria wydawnicza: Reportaż
  • Projekt okładki: Agnieszka Pasierska/Pracownia Papierówka
  • Data premiery: 17 lutego 2016
  • Nazwa wariantu: wydanie 1
  • Rodzaj okładki: twarda
  • Wymiary: 133 mm × 215 mm
  • Liczba stron: 320
  • ISBN: 978-83-8049-234-9
  • Cena okładkowa: 44,90 zł
  • Przeczytaj fragment
Pobierz okładkę

Nagrody

  • Nominacja
    Nagroda Historyczna im. Kazimierza Moczarskiego 2017
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nominacja
    Nagroda im. Ryszarda Kapuścińskiego 2017
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nagroda
    Nike 2017
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nagroda
    Książka 2016 roku w plebiscycie Radia Kraków
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nominacja
    Śląski Wawrzyn Literacki
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nagroda
    Nagroda im. Oskara Haleckiego za najlepszą książkę popularnonaukową poświęconą historii Polski w XX w
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nagroda
    Nagroda MediaTory w kategorii Obserwator
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka
  • Nominacja
    Nagroda Radia Zet im. Andrzeja Woyciechowskiego 2016
    Cezary Łazarewicz
    Żeby nie było śladów
    Sprawa Grzegorza Przemyka

Żeby nie było śladów
Sprawa Grzegorza Przemyka

Dostępny audiobook
Data premiery: 17 lutego 2016

„Ludzie o miedzianym czole, utożsamiający milicję z władzą, postanowili poświęcić prawdę dla swoich doraźnych korzyści, skompromitować wymiar sprawiedliwości w Polsce cynicznymi manipulacjami, które będą kiedyś książkowym przykładem niesprawiedliwości” – to słowa matki Grzegorza Przemyka, świeżo upieczonego maturzysty, który w maju 1983 roku został śmiertelnie pobity przez milicję. W czasie śledztwa i rozprawy władze PRL za wszelką ceną starały się odwrócić uwagę od milicjantów, próbując przerzucić odpowiedzialność na sanitariuszy i lekarzy.

Cezary Łazarewicz szczegółowo opisuje historię Grzegorza Przemyka – od zatrzymania na placu Zamkowym po wydarzenia, które nastąpiły później. Pokazuje cynizm władz komunistycznych, zacierających ślady zbrodni, a także bezsilność władz III RP, którym nie udało się znaleźć i ukarać winnych. W opowieść o Przemyku autor wplata historie jego rodziców – poetki Barbary Sadowskiej i ojca Leopolda, przyjaciół, świadków jego pobicia czy sanitariuszy, niesłusznie oskarżanych o zabójstwo. Jednocześnie odkrywa kulisy działań władz i wpływ, jaki na tuszowanie sprawy wywarli między innymi Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak czy Jerzy Urban.

To jedna z najgłośniejszych zbrodni lat osiemdziesiątych w PRL. W pogrzebie Przemyka wzięło udział kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy z podniesionymi w znaku wiktorii dłońmi, w całkowitym milczeniu odprowadzali trumnę na Powązki. To również zbrodnia, która nie doczekała się sprawiedliwego wyroku.

  • Co tydzień czytam kilka książek. Od lat żadnej nie czytałem ze łzami w oczach – mimo że opowieść Cezarego Łazarewicza o zabójstwie Grzegorza Przemyka napisana jest bez cienia sentymentalizmu i w dużym stopniu oparta na suchych raportach i dokumentach sprzed lat.


    Piotr Bratkowski
  • Hollywood nakręciłby o tym mocny film – jak człowiek ginie w totalitarnej państwowej machinie mataczenia, jak inni, którzy próbują o niego walczyć, zostają zniszczeni. Brakuje tylko happy endu.

  • W pierwszym rozdziale Cezary Łazarewicz wbija czytelnikowi gwóźdź w głowę. A później, czytając dalej, nie można się uwolnić od bólu i złości, które narastają w człowieku, wynikających z bezsilności, bo to książka o zbrodni bez kary. Zbrodni doskonałej, bo właściwie wiemy, kto zabił, jak zabił, kto ochraniał zbrodniarzy, kto łamał ludziom kręgosłupy i życiorysy.

  • Historia związana ze śmiercią Przemyka pokazuje, że człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.

  • Reportaż Cezarego Łazarewicza nie tylko obnaża system kłamstwa, który obowiązywał przez cały czas trwania komunizmu w Polsce, a w stanie wojennym jeszcze się nasilił, ale udowadnia także, że prawda jest od niego silniejsza. Pozostawia nas jednak z poczuciem goryczy, wynikającym w faktu, że kłamstwo nadal triumfuje i ma się dobrze.

  • Reportaż ten szokuje skalą osób i instytucji uwikłanych w proces zakłamania. To nie wyłącznie milicjanci, lekarze czy najwyższa władza w państwie, ale też naukowcy wystawiający nie tylko nieprawdziwe dokumenty lub opinie, lecz nawet opracowujący sposoby manipulacji społeczeństwem i ofiarami.

  • Łazarewicz pozwolił niemal poczuć tamten strach, poczucie niesprawiedliwości i klaustrofobię wynikającą z nieustającej kontroli i manipulacji.

  • Świetna rzecz. Nie ma takiej możliwości, żeby nie było po niej śladów w czytelniku.

  • Po przeczytaniu "Żeby nie było śladów" trudno oprzeć się nie tylko oczywistej myśli, że Rok 1984 Orwella w Polsce wydarzył się już co najmniej rok wcześniej. Przede wszystkim trudno nie pomyśleć, że ta książka to ostrzeżenie oraz bolesna, potrzebna zwłaszcza dzisiaj lekcja historii, której nie zatrą ani komunistyczne, ani żadne inne ideologie.

  • Czyta się to wszystko świetnie, raz z zapartym tchem, raz ze ściśniętym gardłem. Największą tajemnicą sukcesu książki Łazarewicza jest bowiem to, że uświadamia nam jak mało wiemy o sprawie, o której wszyscy coś tam kiedyś słyszeliśmy.

  • W reporterskiej rekonstrukcji Łazarewicza odkrywamy fakty krok po kroku, po śladach, których mimo wszystko nie udało się zatrzeć.

    Marta Mizuro, Zwierciadło, M./Nr 4 z dn. 04.16
  • Ta książka powinna być czytana jako jeden wielki wyrzut sumienia sądownictwa wolnej Polski, które nie było w stanie ukarać winnych.

  • To historia syna, który traci przyszłość. Opowieść matki, która traci ukochane dziecko. Relacja z systemu, bezlitośnie niszczącego i mielącego człowieka. Reportaż o zbrodni bez kary i karze niewspółmiernej do winy.

  • To lektura obowiązkowa dla Polaków każdego sortu.

    Press, M./Nr 04 z dn. 04.16
  • Łazarewicz dopisuje historią Przemyka kolejne rozdziały w czarnej księdze polskich przewin.

    Wacław Marszałek, Aktivist, Nr 195, z dn. 04.16
  • Wraz z końcem lektury przychodzi gorzki happyend – mimo całego zła i niesprawiedliwości wobec Przemyka, Sadowskiej i ich bliskich, czytelnik „Żeby nie było śladów” doświadcza pełnej goryczy satysfakcji, wynikającą z tego, jak wspaniale czytało się tak okropną historię.

  • "Żeby nie było śladów" to wielowątkowy reportaż historyczny. Z rozsypanych i zdekompletowanych źródeł Cezary Łazarewicz tworzy spójny obraz. Nie jest to lektura przyjemna ani łatwa. Człowiek czuje się bezradny w starciu z ogromną machiną, która miażdży wszystko, co napotyka na swojej drodze i nie uznaje żadnej świętości. W tym także tej najważniejszej - ludzkiego życia.

    Hubert Wilk, "Nowe Książki", M./Nr 12 z dn. 12.16
  • Przejmujący obraz sprawy, w której do dnia dzisiejszego nie wszystko jest zupełnie jasne. Słowem – to dramatyczna historia z wieloma niewiadomymi, którą naprawdę warto poznać.

  • Pasjonujące śledztwo przeprowadzone na podstawie lektury 83 tomów zeznań. Ta ponadczasowa książka mówi o wciąż nierozstrzygniętej walce z siłami, które dążą do zawłaszczenia prawdy i prawa w imieniu grupy rządzącej. To obraz tragicznej przepychanki, toczącej się w stanie wojennym, ale również i potem, między resortem bezpieczeństwa a prokuraturą.

  • To opowieść o cynizmie autorytarnej władzy, od samej góry po pionki ze szczebla komendy milicji (…). To również książka o konfrontacji niezależnych duchów z mechanizmem autorytarnego państwa.

  • Książkę Łazarewicza czyta się z zapartym tchem, chociaż jest to lektura jakby klasycznego, antycznego tekstu. Od początku wiemy, że zdarzenia zmierzają ku nieuchronnej tragedii, wiemy i czytelnicy, i nasz opowiadacz, że nic tej tragedii nie zdoła powstrzymać, i rozumiemy od pierwszego akapitu, że zapowiedziany kataklizm musi się dopełnić.