Dobrzy ludzie w czasach zła
Produkt niedostępny 43,00 zł 36,12 zł wydanie 1・Okładka miękka, foliowana
  • Seria wydawnicza: Poza serią
  • Data premiery: 2002
  • Nazwa wariantu: wydanie 1
  • Rodzaj okładki: miękka, foliowana
  • Wymiary: 125 mm × 195 mm
  • Liczba stron: 408
  • ISBN: 838739155-7
  • Cena okładkowa: 43,00 zł
  • Przeczytaj fragment
Pobierz okładkę

Dobrzy ludzie w czasach zła

Data premiery: 2002

Przekład Dorota Jovanka Cirlić

W 1993 roku Svetlana Broz opuściła dom i pojechała do Bośni, by zaoferować tamtejszym szpitalom swoje usługi. „Pojechałam, ponieważ nie mogłam zaakceptować obojętności Belgradu na to, co działo się w Bośni i ponieważ nie zgadzałam się z przekonaniem, że Bośniacy są naszymi wrogami, obcymi ludźmi. Mieszkańcy Bośni i Hercegowiny to moi rodacy i musiałam coś zrobić” — powiedziała w wywiadzie. Lecząc około stu pacjentów dziennie przekonała się, że bardzo wielu z nich chciałoby opowiedzieć jej swoją historię. Niekoniecznie historię związanych z wojną okrucieństw, bardzo często — gesty dobroci i przyjaźni ze strony ludzi znajdujących się po drugiej stronie barykady. Duch tych historii niezgodny był z głęboko nacjonalistycznym nastrojem, szerzonym przede wszystkim przez media. Svetlana Broz wyciągała wówczas dyktafon. Przemierzyła 7,5 tysiąca kilometrów. Nagrała blisko sto wstrząsających świadectw. „Książka byłaby gotowa w 1996 roku — powiedziała w wywiadzie — gdyby ci, którym jej publikacja stawała kością w gardle, nie ukradli z mojego domu w centrum Belgradu większości zebranych przeze mnie materiałów. Zrozumiałam, że komuś zależy na tym, żeby taka książka się nie ukazała, albo żebym to nie ja była jej autorem. To oczywiście opóźniło wydanie książki, ale go nie udaremniło”. Opublikowała te historie w książce „Dobry Ljudi u Vremenu Zla”. Książka opowiada historie Serbów, Chorwatów i Bośniaków. Svetlana Broz opisuje chorwackiego lekarza pomagającego bośniackim jeńcom. Serbskiego taksówkarza w Sarajewie, który ryzykuje życie dla wrogów. Mieszaną wioskę, gdzie Serbowie i Bośniacy chronią siebie nawzajem, tak jak podczas II wojny światowej, i dzięki temu udaje im się przetrwać. Ludzie opowiadali jej o swoich doświadczeniach z kontaktach z innymi, którzy nie byli ich wiary, a wszystko to w czasach, gdy wokół „budowano światy etnicznie czyste”.”Jest w tym przesłanie, że nawet w najgorszym okresie, w najgorszych czasach każdy człowiek ma wybór i było wielu ludzi, którzy nawet w takim czasie pozostali ludźmi. Ludzie płacili życiem, ale nie akceptowali brutalnego, okrutnego zachowania swoich własnych rodaków” — powiedziała autorka.

  • Ludzka dobroć w normalnych warunkach życiowych jest czymś, co rozumie się samo przez się i najczęściej pozostaje niezauważone. W czasach zła, w których od moralnych i etycznych norm poszczególnych ludzi często zależy czyjeś przetrwanie, a formuła Homo homini lupus est przestaje być tylko frazą literacką – otóż dopiero wtedy, w obliczu grozy, gotowość, by samemu stać się ofiarą, ratując kogoś innego, okazuje się perłą wśród ziaren piasku, wyciągniętą z muszli na dnie morza. Ktoś musiał zanurkować po te perły i zrobić z nich naszyjnik.

    Svetlana Broz
  • Ci, którzy na wojnę w Bośni patrzyli z oddali, widzieli w niej coś na kształt pożaru prerii, niepowstrzymanie idącego przez kraj. Gdy patrzeć z bliska, widać jednak, że pożaru prerii zrazu nie było. Były tysiące małych podpaleń, rozpaczliwie gaszonych przez lokalnych strażaków. Gdyby nie to, że strażacy mieli jedynie dziurawe wiadra, piromani zaś miotacze ognia, pożar zapewne udało by się ugasić. Od dymu pożarów wielu uległo zaczadzeniu. Wielu – ale nie wszyscy. A nawet wśród tych, którym czad nienawiści zmącił zrazu rozum i serce, nie wszyscy wytrwali w swym obłędzie do końca i bez wyjątków. Wreszcie bardzo niewielu strażaków dało się nawrócić, prośbą, groźbą czy pod wpływem własnego cierpienia, na wiarę piromanów. W książce Broz słyszymy ich właśnie głosy

    zposłowia Dawida Warszawskiego