Książka „Prowadzący umarłych”, reporterska w warstwie dokumentalnej, jest wielką literacką elegią, a jej tytuł można odnieść do autora. Liao Yiwu, rozmawiając ze swymi bohaterami, towarzyszy widmom. Ci ludzie jeszcze czepiają się życia, ale nędza, upokorzenia, znieprawienie, utrata wiary w to, w co kiedyś wierzyli, wypruły z nich siły fizyczne i moralne. Autor słucha z uwagą tych ocalałych biedaków i oddaje im głos. Sami nigdy nie doszliby do głosu, bo nie pasują do pejzażu, który miał być radosny i kolorowy. Przetrzymali rządy maoistowskie, ale nawet wtedy, gdy starają się zachowywać pogodę ducha i pracowicie łatają swoje życie, noszą piętno pogrobowców; państwo, w którym żyją, straciło wskutek terroru i głodu co najmniej czterdzieści milionów mieszkańców.