Dla mediów

Jakuck

Jakuck

Słownik miejsca

data premiery: 28.08.2013

Edward Piekarski, zesłany na Syberię w 1888 roku, napisał słownik języka jakuckiego. Wacław Sieroszewski na Syberię trafił dziesięć lat wcześniej, a owocem wieloletniego zesłania jest wybitne dzieło etnograficzne Dwanaście lat w kraju Jakutów. Michał Książek pojechał do Jakucji z własnej woli. Podążając śladem swych wielkich poprzedników, przemierzył tę rozległą, białą krainę, zafascynowany zwyczajami i językiem jej mieszkańców.

Jakucję, kraj o powierzchni dziewięć razy większej od Polski, zamieszkuje niespełna milion osób. Zima trwa przez większą część roku, więc określeń dla różnych rodzajów śniegu i mrozu jest bez liku, a chłód bywa tak dotkliwy, że w języku Jakutów sympatycznego Dziadka Mroza zastąpił Byk Zimy.

Odmieniając jakuckie słowa przez polskie przypadki, Książek pisze swoistą gramatykę tych odległych, a przecież bliskich nam, śnieżnych przestrzeni.

  • Jestem przekonany, że Redaktor Giedroyc uradowałby się. Michał Książek zrealizował postulat z ostatnich „Notatek Redaktora”, odbywając fascynującą wędrówkę śladami syberyjskich opowieści Sieroszewskiego i odkrywając nam tego niesłusznie zapomnianego autora. Łącząc zapiski lingwistyczno-etnograficzne z reporterską relacją z doświadczeń własnego życia w Jakucku, Książek kontynuuje w nowoczesny sposób wyśmienitą tradycję polskich badań Syberii. Ba! – takich opisów zimna w literaturze polskiej jeszcze nie było. Szczerze podziwiam!
  • Wróble chowają się do przewodów ciepłowniczych, gołębie są za głupie, żeby przeżyć. Bezpańskie psy nie są głupie, a i tak nic im to nie pomoże. Bo miały pecha i żyć przyszło im w Jakucku. Mieście na skraju ekumeny. Brzmi dobrze, prawda? Pięćdziesięciostopniowe mrozy już gorzej, tak jak i ciemności, pluskwy, karaluchy, krowy kruszejące na balkonach, źrebaki na talerzach, smog, mgła i brak rozkładów jazdy. Mimo to autor zachowuje życiowy i stylistyczny spokój. Spokój wobec bieli, wobec grozy przestrzeni, wobec własnej ogromnej wiedzy o języku i stolicy Jakutów. Wiedzy, która zamiast z niego eksplodować jakimś porażającym gejzerem, jest dawkowana z umiarem. Nigdy nie wiedziałem, że Wacław Sieroszewski miał córkę Jakutkę i że do Polski z zesłania wrócił sam. A słyszeliście o skopcach? A o dwóch facetach stojących z opuszczonymi spodniami nad psem, któremu na ulicy język przymarzł do pomyj? Przeczytajcie, usłyszycie dużo więcej.
  • Razem z autorem wędrujemy w głąb dziejów na południe Syberii, skąd przybyli Jakuci, śledzimy to, co zachowało się z ich prastarej, unikalnej kultury i obyczajów, obserwujemy podbój tych ziem przez syberyjskich konkwistadorów – kozaków zdobywających te ziemie w imieniu cara.
  • Książek przedstawia zupełnie obcą naszym wyobrażeniom krainę, zarówno za pomocą opisów miejsc, które ogląda, a co w swojej anegdotyczności przybliża go do zamysłu dzieła Sieroszewskiego, jak i za pomocą słów.
  • Warto wczytać się w tworzony przez Książka słownik słów i pojęć, bez których niemożliwe jest ogarnięcie Jakucji.
  • Reportaż o Jakucji, autonomicznej republice w Rosji, gdzie na obszarze niemal dorównującym wielkością UE mieszka ledwie 950 tyś. ludzi, to jeden z najlepszych opisów syberyjskiej zimy, jakie znam.
  • Książek proponuje opowieść bardzo malowniczą. Brzmi to nieco absurdalnie, zważywszy na wcześniejsze zaakcentowanie oszczędnej obecności barw w otoczeniu. Nie o kolor tutaj jednak chodzi, ale o język. Fragmenty słownikowe, którymi poprzetykana jest ta opowieść, to za każdym razem zalążek dłuższego tekstu i filozoficzny sens powiązany z możliwością odczytania językowych niuansów i wpisanej w ów język specyfiki krainy i żyjącej w niej społeczności.
  • Tak naprawdę praca Michała Książka, ornitologa, kulturoznawcy i przewodnika syberyjskiego wpisuje się w kanon reporterskich opowieści o krainach wchodzących niegdyś w skład ogromnego imperium radzieckiego, a napisanych przez tak wytrawnych autorów, jak Ryszard Kapuściński czy Jacek Hugo — Bader.
  • „Jakuck” zbacza z wydeptanej przez polskich autorów ścieżki tradycyjnego reportażu. Po drodze zahacza o rozprawę lingwistyczną, przez jakiś czas podążając szlakiem dobrego eseju. Fenomenem tej wędrówki jest nie tylko różnorodność stylistyczno-gatunkowa, lecz przede wszystkim ilość kontrastów, które rodzi taka konwencja.
  • Książkowi wyszła rzecz niezwykła, z pogranicza prozy poetyckiej, dziennika i reportażu, ułożona w misterną konstrukcję, którą autor nazwał słownikiem miejsca.
  • „Jakuck” to podróż w czasie i przestrzeni. W swojej książce Michał Książek nie odnosi się wyłącznie do własnych doświadczeń, wewnętrznych przeżyć i osobistej codzienności na dalekim wschodzie Syberii. Wielokrotnie wraca on do historii tak samego miasta, jak i całej Jakucji.
  • Tworząc „Jakuck” Michał Książek nazywał bieg rzek, uszanki Jakutów, upierzenie wróbli, koniugacje języka i mitologie rodem z paleolitu. Te pół tuzina –logii i pół tuzina –grafii złożyło się na opisanie świata.
  • (...) to literacki pejzaż Jakucka, reportaż z podróży i etnograficzna rozprawa. Książek dokonał rzeczy trudnej: opisał lodowatą pustkę tak, że mimo gęstej mgły można dostrzec jej wyraźne kształty.
  • [Michał Książek] Idzie śladem wielkich polskich odkrywców Jakucji, zesłanych tu w XIX wieku: Edwarda Piekarskiego i Władysława Sieroszewskiego, przybliżając przy tym niesłusznie zapomnianych badaczy współczesnym czytelnikom. [...] Nie przeraża go Byk Zimy, a jego opisy zimowego Jakucka urzekają plastycznością, choć używa wyjątkowo oszczędnej palety kolorów.
  • Nie jest więc „Jakuck” klasyczną opowieścią z początkiem, rozwinięciem i końcem. To raczej pewien zapis stanu przebywania i poznawania miejsca w którym się niespodziewanie znaleźliśmy. Etnograficzny opis gęsty.
  • Czytelnik dostaje do ręki niezwykły słownik, który czyta się jednym tchem. Świetna lektura.
  • (…) To pełnokrwista, znakomita literatura podróżnicza. Z każdej strony czuje się, że autor nie jest tylko „turystycznym obserwatorem” świata, który opisuje.

Dyskusja