Dla mediów

Bałkany wyobrażone

Bałkany wyobrażone

data premiery: 10.08.2008

Przekład Piotr Szymor i Magdalena Budzińska

„Gdyby Bałkany nie istniały, należało by je wymyślić” napisał Hermann Keyserling w swoim słynnym tekście z 1928 roku. Książka Marii Todorovej „Bałkany wyobrażone” śledzi relacje pomiędzy tym co realne i tym, co imaginacyjne. Opierając się na licznych dziełach literatury podróżniczej, relacjach dyplomatów, doniesieniach naukowców dziennikarzy, książka Todorovej eksploruje ontologię Bałkanów od osiemnastego wieku do dnia dzisiejszego, odkrywając drogę rodzenia się zmitologizowanego wizerunku tej części Europy. Autorce, urodzonej i wykształconej na Bałkanach, udało się połączyć w swoim klasycznym już dzisiaj dziele podejście naukowe z głębokim, prawdziwym zrozumieniem.

  • Gdyby Bałkany nie istniały, należałoby je wymyślić” napisał Hermann Keyserling w swoim słynnym tekście z 1928 roku. Książka Marii Todorovej „Bałkany wyobrażone” śledzi relacje pomiędzy tym co realne i tym, co imaginacyjne. Opierając się na licznych dziełach literatury podróżniczej, relacjach dyplomatów, doniesieniach naukowców dziennikarzy, książka Todorovej eksploruje ontologię Bałkanów od osiemnastego wieku do dnia dzisiejszego, odkrywając drogę rodzenia się zmitologizowanego wizerunku tej części Europy. Autorce, urodzonej i wykształconej na Bałkanach, udało się połączyć w swoim klasycznym już dzisiaj dziele podejście naukowe z głębokim, prawdziwym zrozumieniem. „’Bałkany wyobrażone’ są budzącą szacunek pracą naukową, której nie sposób wszelako zakwalifikować do kategorii nużących czytelnika i abstrakcyjnych dla nie-znawcy rozpraw, przeciwnie – stanowią lekturę pasjonującą dla każdego odbiorcy zainteresowanego ewolucją stereotypowych wyobrażeń o innych kulturach, przy czym realia bałkańskie dookreślają tu jedynie współrzędne obszaru, który wydarzenia ostatniego piętnastolecia zamknęły w takim właśnie negatywnym i uproszczonym medialnym oglądzie. Z licznych odniesień współczesnych zawartych w tekście dowiadujemy się, co jawi się jako dodatkowy atut książki, jak wieloznacznie – z perspektywy ’geografii mocy’ – identyfikować można pojęcia takie jak ’wolność’, ’barbarzyństwo’, ’cywilizacja’ czy ’porządek’. Dla czytelnika polskiego tekst ten ma szansę stać się jednym z fundamentalnych instrumentów poznania i zrozumienia zjawisk sprzyjających narodzinom charakterystycznej kategorii kulturowej we współczesnej ’na nowo podzielonej’ Europie – cywilizacyjnie motywowanego kompleksu prowincjonalności.
  • ’Bałkany wyobrażone’ niemal natychmiast po wydaniu weszły do kanonu lektur nie tylko historyków europejskiej cywilizacji czy analityków politycznej współczesności, ale i antropologów kultury oraz przedstawicieli innych dziedzin humanistyki zainteresowanych tym regionem. To książka przesycona duchem zrozumienia i empatii, konsekwentnie ilustrująca swe motto, które głosi, że Bałkany można kochać ani się nimi nie szczycąc, ani się ich nie wstydząc.
  • Książką ’Bałkany wyobrażone’ Maria Todorova potwierdza swoją reputację jednego z najwybitniejszych bałkańskich historyków. Bałkany wyobrażone to książka pełna pasji, naukowa, wciągająca, polemiczna, ambitna, odważna.

Dyskusja

Bałkanizm a orientalizm

Kulturę zachodnią straszy widmo – widmo Bałkanów. I różne siły zawiązały święte przymierze, aby to widmo poddać egzorcyzmowi. Są wśród nich politycy i dziennikarze, uczeni o przekonaniach konserwatywnych i radykalni intelektualiści, wszelkiego typu moraliści, obu płci i różnych szkół. Nie ma takiej grupy, której przeciwnicy w debacie nie okrzyknęli „bałkańską” lub „bałkanizującą”.
 Na początku XX wieku Europa miała już w repertuarze Schimpfwörter albo słów przynoszących ujmę nowy termin. Mimo że ukute niewiele wcześniej, okazało się trwalsze od innych, za którymi stała wielowiekowa tradycja. Oprócz odniesienia do podziałów na duże możliwe jednostki polityczne „bałkanizacja” stała się synonimem powrotu do rzeczywistości plemiennej, zacofania, pierwotności i barbarzyństwa. W ostatniej swej postaci, a zwłaszcza w amerykańskich kręgach uniwersyteckich, termin został całkowicie wyjęty z kontekstu i użyty w roli paradygmatu w odniesieniu do różnorodnych zagadnień. Nie trzeba chyba nikogo szczególnie przekonywać, że Bałkany trwale określono „innym” Europy. Podkreślano, że mieszkańcy Bałkanów nie pragną przyjęcia norm zachowania, obowiązujących w świecie cywilizowanym. Podobnie jak w innych przypadkach to uogólnienie opiera się na zredukowaniu znaczenia i stworzeniu stereotypu Bałkanów – które przybrało takie rozmiary i natężenie, że ów dyskurs należy i warto poddać dogłębnej analizie.
 „Świat cywilizowany” (powołujemy się na to określenie bez ironii, jako przyjętej etykiety) był poważnie poruszony sprawą Bałkanów w czasie wojen bałkańskich (1912–1913). Wieści o czynach barbarzyńskich, popełnianych na tym odległym półwyspie europejsko-śródziemnomorskim, płynęły szerokim strumieniem i stanowiły wyzwanie dla ruchów pokojowych, które rosły w siłę w Europie, a prócz tego zaczynały przybierać kształty instytucjonalne. Założona w roku 1910 fundacja Carnegie Endowment for International Peace utworzyła międzynarodową komisję „do zbadania przyczyn i przebiegu wojen bałkańskich”. Sprawozdanie komisji, składającej się ze znanych osobistości z Francji, Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Rosji, Niemiec i Austro-Węgier, opublikowano w 1914 roku. To obszerne dzieło odkryło korzenie historyczne konfliktu bałkańskiego. Ukazało punkty widzenia oraz dążenia walczących, a także wymiary gospodarczy społeczny i moralny następstw wojny, odnosząc je również do prawa międzynarodowego. Sprawozdanie poprzedził wstępem baron d’Estournelle de Constant, a przypomniał w nim główne zasady ruchu pokojowego: „Powtórzmy, aby dotarło to do wszystkich oskarżających nas o «skamlenie o pokój za wszelką cenę», coś, co zawsze powtarzaliśmy: Wojna ponad niewolę; Rokowania ponad wojnę; Ugoda ponad rokowania”.
 De Constant dokonał rozróżnienia pierwszej od drugiej wojny bałkańskiej. Pierwsza z nich miała charakter defensywny i była wojną o niepodległość, „znakomitym wystąpieniem przeciwko przemocy, a w ogóle wystąpieniem słabych przeciwko silnym [...] i z tego powodu była czymś wspaniałym i szeroko znanym w całym świecie cywilizowanym”. Druga wojna miała charakter „najezdniczy”, a takiej wojnie „i zwycięzcy, i pokonani ponoszą moralną i materialną porażkę”. A jednak, pomimo różnic, obie wojny bałkańskie „w końcu wymagały poświęcenia bezcennych bogactw, życia wielu ludzi i bohaterstwa. Nie można podpisać się pod tymi poświęceniami, nie wystąpiwszy z protestem, nie potępiwszy ich ceny oraz niebezpieczeństw, jakie mogą stworzyć w przyszłości”. Komisja nie zapatrywała się optymistycznie na najbliższą przyszłość polityczną, a jej wniosek brzmiał tak: „Na czym wobec tego polega obowiązek świata cywilizowanego wobec Bałkanów [...]? Jest jasne, że powinien po pierwsze zaprzestać wykorzystywania tych narodów do osiągnięcia zysku. Powinien wywierać na nie wpływ, aby zawierały pakty i pilnować ich przestrzegania. Powinien dawać dobry przykład, dążąc do sprawiedliwych rozstrzygnięć prawnych wszystkich sporów międzynarodowych”. De Constant powtórzył jeszcze:

Powtórzmy, że narody bałkańskie nie są prawdziwymi winowajcami licznych egzekucji, zamachów, utopień, pożarów, masakr i okropieństw wojennych, spisanych w naszym sprawozdaniu. Tutaj litość musi wziąć górę nad oburzeniem. Nie potępiajmy ofiar [...]. Prawdziwymi winowajcami są ci, którzy dla własnej korzyści lub z powodu własnych skłonności oświadczają, że wojna jest nieunikniona, bo w końcu czynią ją nieuniknioną, twierdząc, iż są bezsilni i nie potrafią jej zapobiec.

W roku 1993 Carnegie Endowment nie posłała w ogóle misji w celu ustalenia faktów, a tylko przedrukowała sprawozdanie z 1913 roku, poprzedzając je nieuzasadnionym tytułem „Inne wojny bałkańskie”. Opatrzono je ponadto wstępem autorstwa George’a Kennana, ambasadora w Związku Sowieckim w latach pięćdziesiątych i w Jugosławii w latach sześćdziesiątych XX wieku, znanego jako padro padrone amerykańskiej polityki powstrzymywania prowadzonej wobec ZSRR. Noszący tytuł „Kryzysy bałkańskie 1913 i 1993” wstęp poprzedziła z kolei dwustronicowa przedmowa prezesa Carnegie Endowment Mortona Abramowitza – mówiąca o tym, jak niemal przypadkiem wpadł na pomysł ponownego otwarcia sprawozdania sprzed osiemdziesięciu lat. Nabrał przekonania, „że inni powinni także mieć możność przeczytania go. Dokument ten zawiera wiele ciekawych spostrzeżeń, które można odnieść do naszej schyłkowej dekady XX wieku, kiedy to konflikt na Bałkanach znów męczy Europę i sumienie społeczności międzynarodowej”. Abramowitz uważa, iż Kennan najlepiej połączy te dwa wydarzenia i poinstruuje sumienie społeczności międzynarodowej (któremu przez cały wiek dwudziesty najbardziej dokuczały Bałkany). My „wszyscy obecnie korzystamy z jego zdolności analitycznych, głębokiego zrozumienia historii oraz swobodnego stylu”.
 Wstęp Kennana otwiera pochwała ruchów pokojowych w Stanach Zjednoczonych, Anglii i Europie Północnej – które pragnęły stworzyć nowe prawne reguły postępowania na arenie międzynarodowej. Mimo że inicjatywa zorganizowania międzynarodowej konferencji rozbrojeniowej wyszła od cara Rosji Mikołaja II, był to przejaw „niedojrzałości i dyletantyzmu [...], wytwór zagubienia, typowego dla ówczesnych rosyjskich kół rządowych [...], a nie coś poważnego”. Pomimo braku powagi owej inicjatywy „podjęli ją entuzjastycznie” zwolennicy pokoju, którzy zwołali dwie Haskie Konferencje Pokojowe i wszczęli wiele innych działań na szczeblu międzynarodowym. Oddzieliwszy poważnych mężów od chłopców dyletantów, by w ten sposób retrospektywnie esencjalizują podziały zimnowojenne, Kennan opisał kontekst historyczny na przełomie wieków, wybuch wojen bałkańskich i sprawozdanie komisji Carnegie Endowment.

Waga tego sprawozdania dla świata w roku 1993 leży przede wszystkim w możliwości rzucenia światła na bolesną sytuację, jaka w chwili obecnej przeważa w tym samym świecie bałkańskim, którym sprawozdanie się zajmowało. Zasadnicza wartość raportu polega na pokazaniu, jaka część dzisiejszych zmartwień jest rzeczywiście głęboko zakorzeniona.